niedziela, 16 grudnia 2007

Ruszaj na biegówki

Narty biegowe to jedna z ciekawszych propozycji zimowego, aktywnego wypoczynku. Wystarczy przeciętna kondycja i odrobina chęci.

Bieganie na nartach
Bieganie na nartach jest jedną z najmniej urazowych, a świetnie wyrabiającą kondycję formą aktywnego wypoczynku. (archiwum)

Biegówki, wbrew nazwie, nie muszą służyć do biegania. Ich atutem jest też to, że możemy na nich podążyć gdziekolwiek zechcemy.

Narty biegowe mogą być drewniane, chociażby nadal dostępne są na rynku rosyjskie TISY, lub z tworzyw sztucznych. To drugie rozwiązanie jest znacznie praktyczniejsze, ponieważ nart z tworzyw sztucznych nie trzeba smarować. Wyjątkiem jest jedynie użytkowanie ich na mokrym śniegu.

KOMPLETUJEMY SPRZĘT

Kupując narty trzeba wybrać odpowiednią do wzrostu długość. Można dodać 30 centymetrów do wzrostu lub stanąć wyprostowany z uniesioną pionowo do góry ręką, narty prawidłowej długości ustawione pionowo tuż przy boku powinny sięgać czubem do zagłębienia dłoni.

Niezbędne są również buty. Najlepszą opcją są takie, które mają częściowe usztywnienie w kostkach. Zaś najważniejsze jest to, aby były one wygodne i ciepłe. Kolejna ważna wskazówka: buty i narty najlepiej kupować razem, bowiem biegówki, w przeciwieństwie do nart zjazdowych, mają wiele typów wiązań.

Najstarszymi wiązaniami, rzadko już spotykanymi są wiązania typu "kaczka”. Nowsze znacznie łatwiejsze w obsłudze są wiązania SNS, zaś najnowsze mają oznaczenie NNN.

Plusem najstarszych "kaczek” - system NORDIC 75 i NORDIC 55 - jest wiązanie, które trzyma czub buta na szerokości 75 milimetrów, co stabilizuje stopę, pozwalając nawet delikatnie skręcać lub płużyć w zjeździe. A ponadto jest bardzo wygodne podczas wędrówki w terenie. Natomiast inne typy wiązań, trzymające czub buta bardzo wąsko, lepiej sprawdzają się w przypadku dynamiczniejszej jazdy.
Istotną sprawą są także kije. Ważna jest zarówno ich długość (do barków), jak również właściwy sposób ich trzymania (pasek ma przechodzić pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym, ręce wkładamy w paski "od dołu”).

Natomiast ubranie powinno być lekkie, ale odpowiednio chroniące głowę, ręce i szyję. Poza tym ubiór musi być dopasowany, powinien przepuszczać wilgoć na
zewnątrz, ale izolować od zimnego wiatru. Warto także wyposażyć się w okulary.

PIERWSZE KROKI

Podstawowym zaleceniem jest właściwy, równy rytm i równowaga. Bieg klasyczny jest ruchem naturalnym, więc po kilku dniach nie powinien sprawiać najmniejszych kłopotów. Starajmy się złapać rytm, nie wkładać całej energii w odbicie się kijami.

Odpychamy się tylko wówczas, gdy są one za nami, z tyłu. Podstawowym błędem początkujących jest właśnie "walka z grawitacją” polegająca na mocnym wbijaniu kijów w śnieg, a nie na odpychaniu się we właściwym momencie. Drobne nierówności najlepiej natomiast pokonywać na lekko ugiętych nogach, zaś zjeżdżając należy przyjąć pozycję stabilną, równomiernie obciążyć obie stopy, ugiąć kolana, lekko rozchylić ręce, pochylić się w przód.

GDZIE JEŹDZIĆ?

Biegówki sprawdzają się wszędzie tam gdzie leży śnieg. Można więc przemierzać pasma górskie, pola i drogi. W górskich kurortach warto natomiast poszukać specjalnych tras.


Lidia Cichocka

Ten ciekawy artykuł znalazłam tutaj

Narty po czesku

Czeskie ośrodki narciarskie są coraz popularniejsze wśród Polaków. Czynione z rozmachem w ostatnich latach inwestycje, a także atrakcyjne ceny spowodowały, że w Sudetach zdecydowanie „środek ciężkości” przesunął się na południową stronę granicy. Warto zapoznać się więc z ofertą czeskich stacji narciarskich.

Góry Izerskie. W tym rejonie zdecydowanym liderem jest stacja narciarska na stokach Ještědu (właściwie jest to osobne pasmo górskie, ale zaliczane wśród narciarzy do Gór Izerskich). Znajduje się tu 8 wyciągów, w tym kolejka kabinowa, 2 nowoczesne kanapy 4-osobowe, jedna 2-osobowa i nowoczesne orczyki. W sumie długość tras przekracza 12 km, w większości sztucznie dośnieżanych. Cały ośrodek cały czas jest modernizowany, tak by w 2009 r. był gotowy do organizacji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Libercu.

Červenohorske sedlo


Nieco bliżej granicy położony jest inny znany ośrodek - Tanvaldský Špičák. Tutaj narciarze mają do dyspozycji wygodną 4-osobową kanapę, 5 orczyków i ponad 6 km tras zjazdowych, w większości sztucznie dośnieżanych, a częściowo także oświetlonych. Bardzo dobrym ośrodkiem, przeznaczonym dla początkujących narciarzy i rodzin z dziećmi jest Bedřichov położony na północ od Liberca. Działa tu 8 wyciągów orczykowych, które obsługują ponad 6 km łatwych tras zjazdowych. Podobny profil prezentuje Severák, który położony jest w najchłodniejszym miejscu Gór Izerskich, co zapewnia dobre warunki śniegowe. 4,5 km tras zjazdowych, łatwych i średnich obsługuje tu aż 11 wyciągów orczykowych. W pobliżu pojeździć na nartach można także we wsi Josefův Důl (6 wyciągów), Desnej (łącznie 5 wyciągów, ale aż 4 km zjazdówek) i w Kořenovie, gdzie działa 2-osobowa kolejka krzesełkowa i 2 orczyki.

Karkonosze. To zdecydowanie najważniejszy narciarski region w Czechach i jeden z ważniejszych w Europie Środkowej. Z polskiego punktu widzenia posiada tylko jedną wadę – pomimo bliskiego położenia, dojazd prowadzi „na około” całego masywu – w sumie od granicy nawet do 50 km. Ale wynagradzają to znakomite warunki śniegowe i nowoczesna infrastruktura.



Blisko granicy położony jest Harrachov, znany przede wszystkim ze skoczni narciarskich i rozgrywanych tu zawodów Pucharu Świata. Można tu także pojeździć na nartach. Zapewniają to dwie nowoczesne 4-osobowe krzesełka i jedno 1-osobowe, a ponadto wyciąg krzesełkowy. Skorzystać tu można z prawie 9 km tras zjazdowych, w tym także tych najtrudniejszych. Nieco dalej położone są Rokytnice nad Jizerou, gdzie działają aż 24 wyciągi, w tym dwie 4-osobowe kanapy w położonym na końcu miejscowości terenie Horní Domky. W sumie jest ponad 24 km zróżnicowanych tras zjazdowych, które zaspokoją ambicje większości narciarzy.

Na południowych stokach Karkonoszy działa ośrodek Benecko, na skraju najwyżej położonej wsi karkonoskiej. Do dyspozycji narciarzy jest tu 3-osobowa kolejka krzesełkowa, 7 orczyków i prawie 8 km tras zjazdowych. Po sąsiedzku położona jest wioska Vítkovice, gdzie działa nowoczesna 4-osobowa kanapa i 6 orczyków. Jest tu przeszło 5 km tras zjazdowych o zróżnicowanej trudności.

Rokytnice nad Jizerou
Rokytnice nad Jizerou


W następnej dolinie na wschód, zlokalizowany jest największy ośrodek narciarski w Czechach - Špindlerův Mlýn. Łącznie jest tu 17 wyciągów zgrupowanych w dwóch terenach - Svatý Petr (8 wyciągów, w tym dwie 4-osobowe kanapy i jedno 2-osobowe krzesło) i Horní Mísečky – Medvědín (9 wyciągów w tym 4-os. i 3-os. krzesełka). W sumie jest tu 18 km zróżnicowanych tras zjazdowych, a infrastruktura jest w stanie obsłużyć ponad 20 tys. narciarzy na godzinę. W tej samej dolinie, ale nieco bardziej na południe leżą Herlíkovice, gdzie działają 2 kolejki krzesełkowe (4-osobowe) i 5 orczyków, a łączna długość tras przekracza 11 km. Niedaleko Vrchlabí działa jeszcze niewielka stacja Kněžický vrch z 3-osobowym krzesełkiem i 2 orczykami – idealna dla rodzin z dziećmi.

W południowo-wschodniej części Karkonoszy leżą Janské Lázně, a blisko nich nowoczesny ośrodek narciarski Černá hora z kolejką gondolową, 4-osobowym krzesełkiem i 13 wyciągami orczykowymi. Łączna długość tras zjazdowych przekracza 12 km, z czego ponad połowa jest sztucznie dośnieżana. Kilkanaście kilometrów dalej na północ, pod głównym grzbietem Karkonoszy leży Pec pod Sněžkou – popularny ośrodek narciarski. Działa tu 4 osobowe krzesełko i 9 wyciągów orczykowych, a łączna długość tras przekracza 7 km. Oprócz tego jest tu jeszcze stare 2-osobowe krzesełko na szczyt Śnieżki, które jednak nie odgrywa większej roli dla narciarzy.

Černý Důl
skipark.cz


Blisko Peci leżą jeszcze dwa mniejsze ośrodki - Velká Úpa (3-osobowe krzesełko i 2 orczyki) i Malá Úpa (5 orczyków). Na zachód od stacji Černá hora leży Černý Důl, gdzie do dyspozycji narciarzy są dwie 3-osobowe kolejki krzesełkowe i 10 wyciągów orczykowych, a długość tras wynosi 9 km. Blisko miasta Trutnov leży jeszcze jeden ciekawy ośrodek narciarski - Mladé Buky z 3-osobowym krzesełkiem i 8 orczykami, specjalizujący się w znakomitym przygotowaniu stoków do jazdy wieczornej.

Góry Orlickie. Ten region nie jest często odwiedzany przez polskich narciarzy, mimo że jest tu kilka ośrodków wartych zainteresowania. Głównym atutem całego regionu są bardzo dobre warunki śniegowe. Jedną z największych stacji w tym regionie są Deštné, gdzie działa 2-osobowe krzesełko i 6 orczyków. Narciarze mają tu do dyspozycji 6,5 km tras zjazdowych, z czego większość sztucznie dośnieżanych. Druga kolejka krzesełkowa w tym regionie – nowoczesna 4-osobowa kanapa – znajduje się w stacji narciarskiej Říčky, gdzie oprócz tego są jeszcze 2 orczyki. Na nartach można też pojeździć w Čenkovicach (6 wyciągów), Českich Petrovicach (5 wyciągów) i w stacji narciarskiej Přívrat (4 orczyki).

Černá hora - nowa gondola
Černá hora


Jesioniki. Położony we wschodniej części Sudetów masyw Jesioników jest coraz popularniejszy wśród Polaków, zwłaszcza dzięki dogodnemu dojazdowi i dobrym warunkom śniegowym. Natomiast w porównaniu z innymi pasmami sudeckimi mają one niezbyt nowoczesną infrastrukturę narciarską.

We wschodniej części tego regionu, na stokach Śnieżnika działa kilka dobrych stacji narciarskich. Petříkov oferuje narciarzom 5 wyciągów orczykowych i ponad 4,5 km tras zjazdowych. Blisko tej stacji leży Ramzová, gdzie działają dwie kolejki krzesełkowe (2- i 1-osobowa) oraz 3 orczyki, a długość tras zjazdowych przekracza 8 km (w tym również trasy bardzo trudne). W tej samej okolicy jest jeszcze ośrodek Ostružná, gdzie działa 5 orczyków. Niedaleko miasta Jeseník leży miejscowość Lipová Lázně, gdzie działa stacja Miroslav z 2-osobowym krzesełkiem i 3 orczykami.

W środkowej części Jesioników popularnym miejscem wśród narciarzy jest Červenohorské sedlo, gdzie działa 8 wyciągów orczykowych, a długość tras zjazdowych przekracza 5,5 km. Wyciągi narciarskie znajdują się też w pobliżu najwyższego szczytu w Jesionikach – Pradziada. Działa tu 6 wyciągów orczykowych, a narciarzy przyciągają tu znakomite warunki śniegowe i fantastyczne (przy dobrej pogodzie) widoki. U stóp Pradziada leży Karlov, gdzie działa 15 wyciągów orczykowych, w większości krótkich i przeznaczonych dla początkujących narciarzy. Nową stacja narciarską jest Přemyslov, położony na południe od Červenohorského sedla, blisko wsi Loučná nad Desnou. Działa tu 2-osobowa kolejka krzesełkowa i 2 orczyki. Przy głównej drodze pod przełęczą działa jeszcze jedna kolejka krzesełkowa – Šindelná.



Beskidy. Czeskie Beskidy położone są blisko aglomeracji górnośląskiej, ale nie są zbyt popularne wśród Polaków, zapewne z powodu silnej konkurencji po polskiej stronie granicy. Najbliżej granicy położona jest stacja na Javorovym vrchu – działa tu stare krzesełko i trzy orczyki. Dużo nowocześniejszy jest ośrodek Bílá, który dysponuje nowoczesnym 4-osobowym krzesełkiem, 3 orczykami i łącznie ponad 4,5 km tras zjazdowych. Natomiast najwięcej tras zjazdowych – ponad 12 km – oferują Pustevny, gdzie działa 2-osobowe krzesełko i 10 orczyków. Znaczenie w regionie ma także stacja narciarska Soláň, gdzie działa 6 orczyków.

Oprócz opisanych powyżej regionów duże centra narciarskie znajdują się także w położonych dalej od granicy pasmach górskich, głównie w Rudawach i Szumawie. Polacy jednak zaglądają tam bardzo rzadko, ze szczytów Szumawy przy dobrej widoczności widać bowiem już Alpy, i to wszystko tłumaczy.

źródło: http://narty.onet.pl

poniedziałek, 3 grudnia 2007

Wakacje na nartach

Szukasz najlepszego sposobu by sprawić przyjemność swojej rodzinie? Zastanów się nad wyjazdem na narty. Wszyscy kochają jazdę na nartach, a jest kilka miejsc, w które szczególnie warto pojechać. Jednym z nich jest Sugarloaf w stanie Main w USA, cała rodzina zapewne będzie uradowana mogąc szusować w tym pięknym miejscu na nartach. Ta kraina w Appalachach ma wspaniałą historie. W 1951 roku powstał to pierwszy szlak narciarski, obecnie jest to jedna z głównych miejsc do jazdy na nartach na w północnych stanach. Trasa jest usytuowana na najwyższej górze w Main i jest raczej przeznaczona dla doświadczonych narciarzy. Inne wspaniałe miejsce, do którego warto pojechać to New Hampshire, jest to znakomite miejsce do nauki jazdy na nartach. Będąc tutaj powinniśmy odwiedzić muzeum narciarstwa, w którym znajdują się eksponaty pokazujące historie tego wspaniałego sportu. Można tu podziwiać narty, ubrania, fotografie i wiele innych przedmiotów dotyczących narciarstwa. Niebieska góra w Ontario w Kanadzie jest rajem dla narciarzy, jest to największy obszar narciarski w tej okolicy. Sześć wyciągów krzesełkowych dowiezie nas na jeden ze stoków, gdy już zjedziemy na dół, będziemy mogli napić się cieplej herbaty w miasteczku znajdującym się tuż u podnóża góry. Wizyta na Niebieskiej Górze jest wspaniałym doświadczeniem i wielką przyjemnością. Na pewno wszyscy słyszeli o Górze Aspen w Kolorado. W oczach całego świata Aspen zasługuje na miano jednego z najlepszych ośrodków narciarskich w stanach. Jest tu wszystko: szkoły narciarskie, kurort wypoczynkowy, mnóstwo wspaniałych stoków, a przede wszystkim wspaniała atmosfera. W 2002 roku odbyły się tu Igrzyska Olimpijskie. Naprawdę warto tu przyjechać. Współczesne narciarstwo wywodzi się z Norwegii, wynalazł je Sondre Norheim, jest nazywany ojcem narciarstwa. W na początku XIX wieku wymyślono slalom narciarski, ale jak wiemy dzisiaj narciarstwo było powszechną metodą transportu w krajach o zimnym klimacie. Większość ludzi uważa, że narciarstwo od zawszy było formą zabawy, nie jest to jednak prawdą. Kiedyś narty były wykorzystywane jako środek transportu podczas patrolowania granic państw.

Obecnie w całej Europie narciarstwo poza szlakami jest niedozwolone, ze względu na bezpieczeństwo. Miłośnicy narciarstwa mówią, że podczas jazdy czują się jak by lecieli, szkoły narciarskie powstają na każdym kroku, aby uczyć podstaw tego wspaniałego sportu. Nauka jazdy na nartach stała się tak powszechna, że obecnie ośrodki narciarskie otwarte są cały rok. Narciarstwo rozwija tężyznę fizyczną i ma zbawienny wpływ na zdrowie. Każdy powinien spróbować narciarstwa, chociaż po to, żeby móc je krytykować. Nie znam jednak osoby, która spróbowała i nie pokochała tego sportu.

czwartek, 29 listopada 2007

Czy mój wzrost ma wpływ na wybór nart?

Tak, wzrost ma wpływ na wybór nart. Istnieje zasada, wg. której długość nart powinna wzrastać proporcjonalnie do wzrostu narciarza. Jednakże, wybór modelu nart powinien być również uzależniony od siły (tężyzny fizycznej) narciarza. Jeżeli narciarz ma nadwagę, narty powinny być 5 cm dłuższe od tych które są proponowane dla ludzi o "normalnej" wadze.

Znalazłem dla siebie idealne narty - jaka jest odpowiednia długość?

Zalecenia dotyczące długości nart:
- Allround Carver: Wzrost -10 cm +/-5 cm
- Allmountain Carver: Wzrost +/-5 cm
- Slalom Carver: Wzrost -20 cm +/-5 cm
- Race Carver: Wzrost +/- 5 cm
- Cross Carver: Wzrost do -10 cm
- Lady Carver: Wzrost +/-5 cm

Podane powyżej zalecenia to opinia jednej "szkoły" doboru długośc i nart.

źródło: http://www.narty.pl

Jak dobrać idealnie pasujące buty narciarskie?

Buty narciarskie są w naszej opinii najważniejszą częścią sprzętu narciarskiego. But narciarski jest tą częścią sprzętu, która niejako "łączy" narciarza z nartą. W każdej chwili, gdy wykonujesz ruch inicjujący skręt, wpływasz bezpośrednio na skrętność nart. Jeśli Twoja noga w bucie ma za dużo luzu, narty nie będą prawidłowo reagowały na zainicjowanie ruchowe skrętu. Pamiętając o tym należy wybrać buty najlepiej pasujące rozmiarem do nogi.
W większości przypadków powinien być to but o numerze odpowiadającym numeracji normalnych butów do chodzenia, lecz dopiero po przymierzeniu kilku modeli butów narciarskich, oraz 15 - 20 minutach spędzonych z butami na nogach, można z czystym sumieniem dokonać prawidłowego zakupu.

Gdy zaczynasz oglądać się za nowymi butami narciarskimi, wpierw udaj się od kilku sklepów ze sprzętem zimowym, co pomoże Ci dokonać prawidłowego wyboru, jeśli chodzi o prawidłowe dopasowanie, oraz odpowiednią klasę butów.

Przed zakupem nowych butów należy zadać sobie kilka kluczowych pytań:

  • Co niepodobało ci się w starych butach?
  • Czy były zbyt sztywne?
  • Zbyt miękkie, zbyt ciasne?
  • Po jakich stokach najczęściej szusuję?
  • Czy jeżdżę agresywnie, czy raczej się "zwożę" na nartach?

Podczas odpowiedzi należy być szczerym, w innym przypadku twoje nowe buty, będą niewygodne, oraz będą powodowały, iż jazda na nartach stanie się męką a nie przyjemnością.
Najważniejszą rzeczą w tej całej zabawie jest kwestia bezpieczeństwa, przy jednoczesnym zachowaniu niemalże idealnego dopasowania buta do stopy.

Najczęściej popełnianym błędem przy zakupie nowych butów jest wybór butów, które są ZA DUŻE. Przeważnie zdarza się to podczas wybory butów z tzw. wyższej półki, gdy włożenie nogi w but, który powinien rozmiarowi pasować, sprawia zbyt duże trudności. Pamiętaj, podczas wyboru butów zawsze podeprzyj się tabelą rozmiarową, która powinna znaleźć się w każdym szanującym się sklepie narciarskim. Niektóre sklepy są w posiadaniu tabel rozmiarowych odpowiadających wyrobom konkretnych firm np. Nordica, Atomie itd., ponieważ ten sam rozmiar buta z jednej firmy nie zawsze odpowiada temu samemu rozmiarowi buta z innej firmy. Dlatego też podczas zakupu butów należy obowiązkowo po przymierzeniu butów, pochodzić w nich przynajmniej przez 15-20 minut po sklepie.

Niestety, bywa tak, iż nowe buty dopasowywują się do stopy dopiero po jakimś czasie. Więc to, co czasami wydaje się być idealne podczas zakupu w sklepie, pokazuje inne oblicze podczas zjazdów w terenie. Należy zwrócić uwagę, aby buty były dopasowane w całym obszarze stopy, a nie tylko na kostkach, co bezpośrednio wpływa na poprawność inicjacji skrętów na stoku. Jeśli pięta zbyt wysoko unosi się w bucie, podczas pochylania się w przód, należy wybrać inny rozmiar buta. Dopuszczalny jest również leciutki ucisk kostek. Palce u nóg mogą dotykać przodu butów, jeśli stoisz w pozycji wyprostowanej, jednakże, jeśli wygniesz but uginając kolana wprzód, twoje palce powinny się cofnąć w kierunku pięt.
Należy również zwrócić uwagę na twardość (flex) buta. Jeśli but jest bardzo sztywny, co można odczuć podczas uginania kolan wprzód, będzie można łatwiej wykonywać skręty, lecz niestety taki but będzie bardziej podatny na przenoszenie wibracji z nart na nogi i resztę ciała. Z drugiej strony, zbyt miękki but spowoduje, iż wykonywanie skrętów stanie się nazbyt uciążliwe, lecz podczas samej jazdy drgania nie będą aż tak odczuwalne.

Nie kupuj butów, które przymierzasz jako pierwsze, ponieważ nie przekonasz się jak Ci pasują inne buty, bez uprzedniego ich sprawdzenia.
Jeśli już znajdziesz dla siebie idealne buty, nie omieszkaj wyregulować je pod siebie.

Pozwoli to uzyskać niemalże idealne dopasowanie, gwarantujące stabilną pozycję, oraz możliwość wykonywania skrętów bez większego wysiłku. Większość butów na rynku oferuje duże możliwości z zakresu regulacji precyzyjnej. Koniecznie wypróbuj różne ustawienia sztywności, oraz możliwości wychylenia w przód.
Prawidłowa regulacja nowego buta niemalże gwarantuje wygodę jazdy przez długie lata użytkowania sprzęt.

źródło: http://www.narty.pl

czwartek, 15 listopada 2007

Pierwsze kroki na nartach

Góry, śnieg, przyroda... jest wiele argumentów, by zacząć narciarską przygodę. Najważniejsza jest dobra zabawa. Jak zacząć, by nie skończyć w szpitalnym łóżku już pierwszego dnia lub w optymistyczniejszej wersji - po pierwszym dniu nie rzucić nart w kąt?

Przede wszystkim - naukę zaczynamy na stokach płaskich. Trasy niebieskie lub polanki są do tego idealne. To bardzo ważne, aby odpowiednio dobrać teren pod naukę. Nie ma większego niebezpieczeństwa niż początkujący, który ma narty na nogach pierwszy raz i próbuje swoich sił na trudnej trasie. Niestety w Polsce takie sceny nie są rzadkością. Pamiętać należy, że krzywdę możemy zrobić w takim przypadku nie tylko sobie, ale też innym użytkownikom stoku. O ile w naszym kraju takie szusy często kończą się bezkarnie, to w krajach alpejskich możemy mieć duże problemy, czego nikomu nie życzę.

Wracając do tematu nauki - narciarstwo wymaga ogólnej sprawności. Im lepiej przygotowani jesteśmy fizycznie, tym przyjemniej będzie nam się jeździło, a w początkowej fazie snieżnych przygód, łatwiej podnosiło po upadkach. Tak, tak... wbrew pozorom upadek - kontrolowany, to również narciarskie ABC. Już na pierwszych zajęciach z instruktorem kursant uczy się bezpiecznego upadania. Wydać się to może bez sensu lub przynajmniej "dziwne", ale nic bardziej mylnego. Zresztą większość tych, którzy już nieźle radzą sobie na narciarskich stokach, wie o tym doskonale i podejrzewam, że nieraz tego manewru użyło.

A więc po co bezpieczne upadanie? Przede wszystkim, aby było bezpiecznie! Kontrola nad nartami to w początkowej fazie nauki spora zagadka dla uczącego się. Co zatem zrobić, gdy rozpędzimy się i narty będą jechały tam gdzie one chcą, a nie tam gdzie chcemy my? Oczywiście odpowiednio się przewrócić.

Odpowiednio, czyli jak? Sekretem bezpiecznego upadania jest odpowiednie ułożenie ciała w momencie wywrotki. Należy upadać pod ukosem: do tyłu i na bok. Ktoś zapyta - czemu akurat tak? Otóż upadek w bok, to zbyt duży impakt bezpośrednio z podłożem. Próba upadku tylko na tyły skończy się niewątpliwie sporym przyspieszeniem zamiast zatrzymania.

Należy pamiętać o generalnej uwadze, do której nieraz jeszcze wrócimy - odchylenie się do tyłu powoduje, że narty przyspieszają. Szczególnie ważne jest to i odczuwalne na stokach stromszych. Tendencja do odchylania się często widoczna jest podczas wjazdu na bardziej nachylony odcinek trasy i to nie tylko u narciarzy początkujących. Naturalne cofnięcie się przed stromizną powoduje odchylenie się na tyły, co prowadzi do utraty kontroli nad nartami. Bardzo ważne jest, by w takich momentach nie bać się pójść do przodu - pochylić bardziej na dzioby. Oczywiście ten odruch kształtuje się w miarę podnoszenia narciarskich umiejętności i stopniowo staje się mniej lub bardziej automatyczny.

Zatem wiemy już jak się w ekstremalnej sytuacji zatrzymać. Nim jednak zaczniemy zjeżdżać powinniśmy oswoić się ze sprzętem. Mam tu na myśli naukę chodzenia oraz utrzymywania równowagi, a także ukształtowanie właściwej sylwetki narciarskiej.

Zacznijmy zatem od sylwetki. Stajemy na szerokość bioder, uginamy nogi we wszystkich stawach - skokowym, kolanowym, biodrowym. Tułów pochylamy lekko do przodu. Ręce wysuwamy do przodu, nieco rozszerzamy, uginamy w łokciach i lekko cofamy. Wzrok kierujemy przed siebie. Tak mniej więcej można opisać pozycję narciarza. Na początku może wydać się sztuczna i "niewygodna", ale to kwestia przyzwyczajenia. Ważny jest mocny nacisk goleni na języki butów. Jeśli nie zegniemy nóg i nie pochylimy ciała do przodu, to nieświadomie będziemy cały czas odchyleni, a narty będą nam "uciekały". Gdy opanujemy już pozycję możemy zacząć chodzić, przestępować i ćwiczyć równowagę.

Dobrym ćwiczeniem na równowagę jest np. bocian, czyli stawanie na jednej nodze z jednoczesnym uniesieniem drugiej. Można również spróbować podskoków przez odrywanie kolejno dziobów i piętek. Polecam również obracanie się przestępowaniem wokół własnej osi. Ważne jest po prostu by poczuć narty i przyzwyczaić się do specyficznego wrażenia, które jest dla początkującego zupełnie nowe.

Gdy buty nie będą już dla nas tak twarde, a narty ciężkie, kontynuujemy spacerowanie, tym razem pod górę - mam na myśli podchodzenie schodkowaniem. Stajemy prostopadle do linii spadku stoku (to ważne, gdyż nieprostopadłe ustawienie nart spowoduje nam na nieco stromszym stoku odjeżdżanie dziobów lub piętek). Odstawiamy górną nartę, przenosimy na nią ciężar i dostawiamy dolną. Cykl ruchowy powtarzamy. Istotne jest - szczególnie na stokach o większym nachyleniu - mocne zakrawędziowanie nart poprzez pochylenie kolan w kierunku stoku. Zakrawędziowanie spowoduje, że narty nie będą się ześlizgiwały w dół.

I na koniec pytanie z kijkami czy bez? Według mnie na początku zdecydowanie bez. Można ich użyć na etapie chodzenia, by służyły za wsparcie, ale potem można je odłożyć. O ile pozwala nam na to nasza sprawność podnosić się po upadkach będziemy bez większych problemów. Kijki nie będą nam zatem w początkowej fazie nauki zbytnio przydatne, więc na razie możemy je zostawić i skupić się na prowadzeniu i kontroli nart.

Konrad Drzymała
www.gsteam.pl

Szwajcara-pierwszy raz na narty

Szwajcaria kojarzyła mi się z czekoladą, serem i zegarkami, dopiero później przekonałam się, że oferuje znacznie więcej – 5 m śniegu, uzdrowiska i farmy piękności. To właśnie tu George Michael kręcił teledysk „White Christmas”, może dlatego, że hollywoodzkie gwiazdy uwielbiają szwajcarskie kurorty i spędzają tu mnóstwo czasu.

Przyjaciółka nie chciała słyszeć, że wolę Majorkę, wylądowałyśmy więc w niewielkim kantonie na południu Szwajcarii – Valais. Kiedy zobaczyłam małe, górskie, zaśnieżone miasteczko – załamałam się. Co my tu będziemy robić? Ale Marta była wyraźnie zachwycona – Saas Fee zrobiło na niej ogromne wrażenie. Brnęłyśmy po kolana w śniegu, temperatura – bagatela: - 15˚ C, byłam wściekła i zrezygnowana. Ale mój humor znacznie się poprawił, gdy poznałam naszych instruktorów snowboardu – Roberta i Briana. Zamiast na stok powędrowaliśmy jednak do restauracji obrotowej Mittelallain. Tam w fantastycznej atmosferze, degustując sery i popijając gorące wino podziwialiśmy zapierające dech w piersiach widoki. W ciągu godziny (tyle trwa pełny obrót restauracji) zachwycaliśmy się przepiękną panoramą Alp. Potężne stalowo – błękitne lodowce rozciągały się dumnie przed naszymi oczyma. Zachodziło ogromne, czerwone słońce, rzucając na pożegnanie ostatnie, złote promienie, które odbijały się w śniegu , a sople lodu migotały jak drogocenne kamienie. Wtedy pomyślałam, że pokocham to tajemnicze miejsce, pełne magii i zagadkowych, nieznanych nikomu zakątków.

Propozycja Briana, by wyruszyć na stok nie wzbudziła mojego entuzjazmu. Przecież ja nigdy nie jeździłam na snowboardzie! Ale nie miałam wyjścia. Nie mogłam pozwolić na to, żeby pomyśleli, że się boję! Podczas drogi chłopcy dużo opowiadali nam o Saas Fee. Podobno przyjeżdża tu na treningi polska kadra narciarska! Nie zdziwiło nas to, gdyż warunki do jazdy są tu wspaniałe: 20 wyciągów i kolejek linowych a także ponad 100 km tras zjazdowych.

Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że jesteśmy na wysokości 2000 m! Na szczęście stok nie był stromy i jak na pierwszy raz poszło nam doskonale. W niedługim czasie byliśmy na dole. Widziałam, że Marta coraz więcej czasu spędza z Robertem – chyba bardzo się polubili. Ja niestety ciągle sprzeczałam się z Brianem i nie mogliśmy się porozumieć. Nawet wieczorna kąpiel w podgrzewanym basenie nie była w stanie stłumić negatywnych emocji, jakie budził we mnie ten przemądrzały człowiek. Pomimo wszystko najchętniej nie wychodziłabym z tego basenu... A do tego schłodzony szampan... To chyba jest raj!



Fot.Archiwum
Szwajcaria znana jest ze swoich leczniczych możliwości i faktycznie jest w czym wybierać: różnorodne zabiegi – masaże wodne, kąpiele błotne, baseny z gorącą wodą itp. Dla amatorów jazdy na nartach i kąpieli w termalnych źródłach przygotowano opcję „ski & spa” – która łączy w sobie te dwie najprzyjemniejsze rzeczy, dominujące w alpejskich kurortach. Znajduje się tu mnóstwo gorących źródeł, z których bije woda o dobroczynnych właściwościach. Woda termalna o temperaturze 51°C wpływa do basenów i łaźni, następnie jest schładzana i filtrowana. Termy od wielu lat przyciągają kuracjuszy, zarówno starszych ludzi, walczących z reumatyzmem jak i młodych, szukających nowych wrażeń.

Siedem dni w tym bajecznym miejscu minęły jak sen...Czas wyjeżdżać. Marta nie mogła rozstać się z Robertem. Ostatni raz poszliśmy na holdorioh (gorącą miętową herbatę ze schnapsem). Ja, bardziej niż za Brianem, zatęsknię za Saas Fee i za foundee...

Teraz wspominam te dni, spędzone w Królestwie Śniegu i Lodu i marzę o tym, aby tam kiedyś powrócić...chociaż najbardziej bolesną pamiątką z wyjazdu były siniaki, które z dumą pokazywałam znajomym po powrocie.

Wiem, że gdzieś w górach, w jaskini lodowej czeka na mnie Yeti i chce pokazać mi swoje królestwo, pełne cudów natury, o jakich nie śniło się nawet filozofom.

Katarzyna Muszyńska
źródło: http://www.travelplanet.pl/

niedziela, 7 października 2007

Dzieci na nartach

Wielu z nas dorosłych ma już wytyczone cele, rozbudzone pasje, które pielęgnujemy i marzymy niejednokrotnie, by zaszczepić je naszym dzieciom. A jeśli taką pasją jest jazda na nartach ? – To cudownie! – można by krzyknąć.

Jazda na nartach łączy w sobie pewną niezależność działania z możliwością wspólnego spędzania czasu. Rodzinne wyjazdy na narty prowadzą do zacieśnienia więzi, ale który rodzic jest w stanie nauczyć tej umiejętności swoje dziecko? Bo starą prawdą jest fakt, iż najtrudniej uczy się własne dzieci.

Szkoły narciarskie zatrudniające doświadczonych instruktorów – tak pod względem metodycznym jak i pedagogicznym – są w stanie sprostać temu niełatwemu zadaniu. Moje doświadczenia w szkoleniu małych dzieci skłaniają mnie do przekazania kilku ważnych uwag.

©Atomic


Tworzenie grupy

Każde dziecko jest niepowtarzalną osobowością i każde wymaga indywidualnego podejścia. Pracując jednak w grupie np. pięciu początkujących, małych narciarzy, musimy mądrze rozdzielić naszą uwagę na całą piątkę, ucząc je równocześnie, że są grupą. Pewne elementy ćwiczeń jedno dziecko „łapie w mig”, drugiemu trzeba to pokazać jeszcze kilka razy. Ważne jest, aby pozostałe dzieci nauczyć korzystania z tych powtórek. Książki mówiące o metodyce pracy z dziećmi podają szereg ćwiczeń w formie zabawy i podpowiadają nazewnictwo pomagające w zapamiętywaniu ćwiczeń przez dzieci – przykładem jest „podnoszenie paczuszek”.

Komunikacja

Jednak z moich doświadczeń wynika, że dzieci tworzą swoje własne skojarzenia. Pewnego razu 7-letni Kacper, który miał kłopoty z wykonaniem ćwiczenia metodycznego prowadzącego do skrętu równoległego (dodatkowo też myliła mu się prawa strona z lewą – to bardzo częsty kłopot 6-7-latków), nagle radośnie zawołał: - „ Już wiem !!! To ma być: DZIEŃ DOBRY CI MOŚCI PANIE!!! ” – i wykonał skłon skręcając tułów i machając ręką, jak to czynił sługa przed królem. Zapamiętałem to i kiedy na którymś z kolejnych szkoleń wróciliśmy do tego ćwiczenia, użyłem skojarzenia Kacpra i zostałem natychmiast zrozumiany. Warto pamiętać, iż ważne jest, aby dzieci nas słuchały, ale jeszcze ważniejszą jest nasza umiejętność słuchania dzieci.

©Fischer


Kontakt i obserwacja w czasie przerw

Dzieci mają zdolność bardzo szybkiej regeneracji sił po wysiłku. Nie znaczy to jednak, że możemy je nadmiernie forsować. Jazda na nartach ma być dla nich przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Mądrze jest zrobić jedną przerwę więcej na chwilę wypoczynku dla małego narciarza – daje to szansę na uniknięcie zrażenia się do dalszej nauki. Czas ten nie będzie jednak zmarnowany – dobrze wtedy upewnić się czy nikogo np. nie obciera but, czy nie ma innych kłopotów, którym można by jakoś zaradzić. Można też dać im chwilę na porzucanie się śnieżkami czy wytarzanie się w śniegu.

Dobór sprzętu i stroju

Rodzice nie zawsze posiadają wiedzę pozwalającą na wybór i zakup właściwego sprzętu.

Uvex Wizzard Vario Promo - gogle dla dzieci zapewniają bezpieczeństwo i dają komfort jazdy.


Instruktor powinien służyć radą. Nie dopasowane buty, źle dobrane narty, czy ograniczający swobodne ruchy strój są istotnym utrudnieniem dla dziecka.

Uvex X-Ride Motion
-

Bezpieczeństwo naszych pociech to również obowiązkowy kask. Na szczęście większość rodziców rozumie ten wymóg.

Nauka poprzez zabawę

Zabawa jest bardzo ważnym elementem w nauczaniu dzieci narciarstwa. W trakcie zabawy maluchy otwierają się i wtedy właśnie można poznać ich naturę.

Wracając do nauki: najtrudniejszy jest pierwszy krok, szczególnie gdy ma się na nogach coś dłuższego od butów. Zróbmy z nimi takie ćwiczenie: na płaskim terenie drepczemy po kilka kroczków do przodu, do tyłu i wokół własnej osi. A co z kijkami? Na początek zostawmy je na boku.

Przyjdzie na nie czas, ale na razie trzeba uporać się z dziecięcą, jeszcze nie w pełni ukształtowaną koordynacją ruchową, a przede wszystkim z nieumiejętnością kierowania własnym ciałem: przysiady na nartach, skręty tułowia (dzieci mogą stać jedno za drugim i podawać sobie kolorową pałeczkę, raz z jednej, raz z drugiej strony), skłony w przód i w tył, balansowanie tułowiem – zabawa w „samoloty”. Zrobione!

©Val Thorens


Dobierając teren o małym nachyleniu podejmujemy pierwsze próby skrętów i zatrzymywania się. Już w pierwszym etapie nauki wpajamy dzieciom podstawowe zasady bezpieczeństwa, np. podchodzenie i zatrzymywanie się tylko z boku trasy. Istotnym elementem pierwszych zjazdów jest ich uatrakcyjnienie. Tu pole do popisu ma instruktor. Stosując różnego rodzaju pomoce metodyczne, takie jak np. małe, miękkie chorągiewki, kolorowe miseczki, czy choćby zwykłe kijki narciarskie z przymocowanym balonem, staramy się wymusić wykonywanie skrętów w wyznaczonych miejscach. Wszystkie te ćwiczenia prowadzą do tego, by dziecko panowało nad nartami, a nie odwrotnie.

A teraz czas na chwycenie kijków w ręce i poznanie do czego służą (nieraz zdarza się, że nawet dorośli narciarze albo je wożą za sobą albo się ich tylko trzymają). Naszym zadaniem jest nauczenie jak z nich pożytecznie korzystać.

Nowe wyzwania

Niebagatelnym wyzwaniem może się okazać pierwszy wjazd wyciągiem. Na początku dla większości dzieci najłatwiejsze jest korzystanie z wyciągów „talerzykowych” – wypadnięcie z takiego wyciągu jest najmniej niebezpieczne. Wyciąg jedzie powoli, jest krótki, można więc łatwiej kontrolować całą gromadkę.

©Val Thorens


Zawody

Zawody w grupie dziecięcej mogą stanowić bardzo interesujący temat. Trzeba przekonać małego, niejednokrotnie przestraszonego narciarza, że najważniejszy jest start i udział w zawodach, rezultat zaś jest sprawą drugorzędną. Dla części rodziców liczy się tylko pierwsze miejsce, ale nie można tego wpajać 6- czy 7-latkowi. Dziecko ma się zakochać w samej jeździe, w pędzie do przodu, musi się zakochać w poczuciu wolności, jakie daje mu umiejętność kierowania swoimi nartami. I o to w tym naprawdę chodzi.

Rywalizacja

Rywalizacja? TAK, ale nie dla wszystkich i nie od razu. Nie wszystkie dzieci lubią rywalizację na stoku – są mądrzejsze od nas, bo jest to przecież stres na własne życzenie. Jednak w rzeczywistości cały czas rywalizują ze sobą i nie są im do tego potrzebne zawody. Instruktor może obserwować i podsuwać pomysły budującej rywalizacji.

Kończąc tę niewielką rozprawkę, zalecam rozpocząć sezon narciarski już teraz, poprzez tzw. „suche zaprawy”. W ramach nich proponuję wycieczki rowerowe, wycieczki kondycyjne w góry, ćwiczenia i zabawy na sali gimnastycznej. Zadbajmy o kondycję naszych dzieci i naszą już dziś!

źródło: http://narty.onet.pl/

niedziela, 23 września 2007

Przygotowanie nart do jazdy

Po każdorazowym użyciu nart należy sprawdzić stan ślizgów i krawędzi. Wskazane jest posiadanie zestawu imadełek narciarskich oraz masywnego stołu, do którego można je przykręcić. Ułatwią one prace przy nartach, a wręcz niezbędne są do ostrzenia krawędzi.


Wytrzyj narty do sucha
Wytrzyj narty do sucha. Grubą (5 mm) plastikową cykliną usuń resztki starego smaru. Przemyj ślizg benzyną ekstrakcyjną usuwającą tłuste pozostałości smaru. Zauważone drobne ubytki, bruzdy i dziury w ślizgach uzupełnij odpowiednim kolorem tworzywa. Jest ono czasem dostępne w handlu pod nazwą: “pałeczki” do zalewania ślizgu. Zapal “pałeczkę” i kap topiącym się tworzywem w miejscu ubytku w narcie. Uważaj, aby temperatura roztopionego tworzywa nie była za duża, a dzieje się to wtedy, gdy “pałeczkę” trzymamy zbyt daleko od ślizgu. Uważaj podczas gaszenia palącego się tworzywa. Płomień zdmuchuj, a nie machaj ręką próbując gasić jak zapałkę. Palące się tworzywo może kapnąć na rękę i dotkliwie Cię poparzyć. Nierówności po zalewaniu wyrównuj ostrą plastikową cykliną. Ubytki głębsze występujące w pobliżu krawędzi możliwe są do naprawienia tylko poprzez wycięcie fragmentu ślizgu i wklejenie wstawki.

Wyrównaj krawędzie
Krawędzie wyrównuj najpierw od spodu (dlatego wcześniej oczyść ślizg). Pilnik prowadź po obu krawędziach. Uważaj by naciskając na pilnik nie spowodować jego wygięcia – obie ręce powinny dociskać pilnik jak najbliżej krawędzi. Do ostrzenia krawędzi używaj pilników z nacięciami w jedną stronę (pilnik do aluminium) lub tzw. raszpli. Raszpla zalecana jest raczej do robót zgrubnych.

Miejsca na krawędziach uderzone kamieniem utwardzają się. Pilnik w takich miejscach ślizga się. Konieczne jest ręczne usunięcie zewnętrznej, utwardzonej warstwy metalu przy pomocy kamienia szlifierskiego (lub papieru ściernego).
Wyostrz krawędzie nart


Kolejnym etapem jest ostrzenie krawędzi z boku narty. Jest to zadanie wymagające dużej wprawy. Ułatwieniem dla mniej wprawnych są ostrzałki o regulowanym kącie ustawienia pilnika w stosunku do ślizgu. Najprostsze mają kąt 900 ; bardziej skomplikowane umożliwiają zmianę kąta na mniejszy. Ostrzenie boku krawędzi przy pomocy ostrzałki jest możliwe nawet w “warunkach polowych”.

Naostrzone krawędzie wymagają jeszcze usunięcia tzw. drutu – czyli wywinięcia części krawędzi po ostrzeniu. Usuń go delikatnie (aby nie stępić dopiero co naostrzonej krawędzi) przy pomocy specjalnej gumy ściernej lub drobnoziarnistego papieru ściernego nawiniętego na pilnik. W warunkach świeżego, mokrego śniegu w nartach tradycyjnych świadomie stęp część krawędzi (około 10-15 cm) w pobliżu dzioba i piętki narty. Zapobiegnie to zacinaniu się narty w śnieg i ułatwi rozpoczynanie skrętu. W nartach carvingowych nie tępi się krawędzi.
A teraz smarowanie...
Oczyść ślizg nart przy pomocy bawełnianej szmatki z opiłków.

Tak przygotowane narty, naostrzone i bez dziur, możesz smarować. Smarowanie jest czynnością w zasadzie prostą, polegającą na operowaniu opracowanymi przez fachowców ustalonymi regułami, a popełnienie pomyłki jest naprawdę trudne. Smary w tubach produkowane jako pasty są bardzo łatwe w użyciu. Podobnie posługiwanie się parafinami użytkowanymi na zimno lub na gorąco nie jest czynnością skomplikowaną. Narciarze początkujący mogą zadowolić się smarami uniwersalnymi w aerozolu. Cała czynność smarowania sprowadza się wyłącznie do natryskiwania sprayem ślizgów nart. Zawodnicy i dobrzy narciarze stosują do smarowania zestawy parafinowe dobrane odpowiednio do warunków atmosferycznych.
Przed smarowaniem nart należy zapoznać się z warunkami panującymi na trasie, biorąc poprawkę na porę jazdy, uwzględniając równocześnie temperaturę powietrza, śniegu, gatunek śniegu i jego higroskopijność. Na podstawie tych danych wybiera się odpowiedni smar.
...na gorąco, bardziej skomplikowane...
Smarowanie nart na gorąco jest bardziej skomplikowane. Rozprowadź parafinę na ślizgach nart żelazkiem (temperatura około 130°C), uważając aby go nie przegrzać. Nadmiar parafiny zbierz przy pomocy plastikowej cykliny. Pamiętaj, że parafina ma znaleźć się w strukturze ślizgu jako warstwa o mikroskopijnej grubości, a nie jako gruba ochrona ślizgu.
Ostatnim zabiegiem jest wypolerowanie ślizgu przy pomocy szmatki. Należy również oczyścić krawędzie z resztek smaru. Teraz narty są właściwie przygotowane do jazdy!

Cały ten skomplikowany proces jest często ograniczany do pewnych zabiegów. Wszystko zależy od stanu nart po dniu jazdy.

fragment książki "NARTY praktyczny poradnik dla każdego"

środa, 19 września 2007

Narty, buty, wiązania...

Przed każdym sezonem pojawiają się te same pytania... Jaki sprzęt? Jakie narty? Tysiące podpowiedzi, rozbiegane oczy i trudna decyzja, co wybrać. Na dodatek co roku producenci sprzętu zadają cios miłośnikom desek i zmieniają kolekcje. Czasem radykalnie, czasem tylko kosmetycznie.

Na temat doboru sprzętu napisano już wiele słów i temat ten nigdy się nie skończy. Na dodatek trudno udzielać ostatecznych porad bez kontekstu konkretnej oferty. Dlatego kilka lat temu powstała akcja Ski Expert, która pozwalała nam podzielić się wiedzą o nartach przy sklepowych półkach – tam gdzie wymarzonego sprzętu znajduje się najwięcej.

Na potrzeby przybliżenia podstawowej wiedzy postaram się podać pewne prawidłowości, które dotyczą wszystkich producentów. Pierwsza podstawowa informacja to fakt, że nie ma już nart całkowicie prostych. Takich nart nie produkuje się w żadnej fabryce. Nowe narty przez jakiś czas zwane były carvingowymi. Sądzę, że od ich wprowadzenia upłynęło na tyle dużo czasu, że słowo "carving" nieco się zdewaluowało. Carving = narciarstwo.

Charakterystyczne cechy narty to wąska część środkowa, szeroki dziób, szeroka piętka i zintegrowana płyta pod wiązaniem. Kształt powoduje, że naciskając nartę na krawędź zaczyna ona łatwiej - efektywniej zakręcać. Dzięki temu narty lepiej trzymają się podłoża, ponieważ jazda na krawędziach jest bardziej efektywna. Lepsze materiały używane przy produkcji narty spowodowały, że skróciły się długości. Teraz długa narta to taka, która jest równa wzrostowi, a niczym zaskakującym nie są narty krótsze od wzrostu o 15-20 cm.

Dzieci: wiek 3 - 5 lat
Jeżeli dziecko jest w miarę sprawne fizycznie, to możemy postawić je na nartach w trzecim roku życia.

  • Narty - jak najkrótsze, czyli 60-80 cm, i oczywiście wytaliowane (czyli carvingowe).
  • Wiązania - dziecinne, bezpiecznikowe, lekkie, ze ski-stopami o skali wypięcia od 0,5 do 2,5.
  • Buty - dziecinne, ale "prawdziwe narciarskie", niewysokie cholewki i przede wszystkim miękkie skorupy, wystarczy jedna klamra - mogą być ok. 1-1,5 cm większe niż stopa dziecka.
  • Kije - na etapie "zerowca" malucha kije nie są potrzebne. Polecam za to zakup kasku i gogli (w żadnym wypadku pod kask nie zakładamy czapki. Głównymi zaletami kasku są bezpieczeństwo dziecka i stała temperatura wewnątrz niezależnie od wiatru, mrozu lub opadów śniegu.

Dzieci starsze początkujące: wiek 6 - 12 lat

  • Narty - wytaliowane dziecinne lub młodzieżowe o długości: wzrost minus 10-15 cm.
  • Wiązania - dziecinna skala 1-4,5. Dla cięższych 2–6.
  • Buty - dla mniejszych lekkich dzieci - miękkie dziecinne na 1 lub 2 klamry, dla starszych (10-12 lat) mogą to być już buty z grupy „junior”. Nie kupujmy butów większych niż o numer. Zdaję sobie sprawę, że jest to często zakup na sezon, ale za duże buty są nie do przyjęcia. Mogą mieć za dużo luzu i powodować dyskomfort, a co za tym idzie gorszy efekt w nauczaniu.

Dzieci zaawansowane: wiek 6 - 12 lat

  • Zależnie od stopnia zaawansowania można kupić lepszy model nart np. sportowy (Junior Slalom) to samo dotyczy wiązań i butów. Przykład: dziecko w wieku 11 lat, dobrze jeżdżące o wzroście 147 cm i wadze 40 kg: slalom junior 130-135 cm i buty juniorskie Wiązania dobrane do wagi ciała, też w wersji junior.

Dzieci starsze początkujące: wiek 6 - 12 lat

  • Narty - wytaliowane dziecinne lub młodzieżowe o długości: wzrost minus 10-15 cm.
  • Wiązania - dziecinna skala 1-4,5. Dla cięższych 2–6.
  • Buty - dla mniejszych lekkich dzieci - miękkie dziecinne na 1 lub 2 klamry, dla starszych (10-12 lat) mogą to być już buty z grupy „junior”. Nie kupujmy butów większych niż o numer. Zdaję sobie sprawę, że jest to często zakup na sezon, ale za duże buty są nie do przyjęcia. Mogą mieć za dużo luzu i powodować dyskomfort, a co za tym idzie gorszy efekt w nauczaniu.

Dzieci zaawansowane: wiek 6 - 12 lat

  • Zależnie od stopnia zaawansowania można kupić lepszy model nart np. sportowy (Junior Slalom) to samo dotyczy wiązań i butów. Przykład: dziecko w wieku 11 lat, dobrze jeżdżące o wzroście 147 cm i wadze 40 kg: slalom junior 130-135 cm i buty juniorskie Wiązania dobrane do wagi ciała, też w wersji junior.

Kobiety początkujące

  • Narty - koniecznie o długości wzrost minus 10-15 cm, z grupy allround niższej – tzn. nie za sztywne. Promień skrętu (czyli radius): 12-14 m.
  • Wiązania – w komplecie z nartami w skali od 3–9.
  • Buty - na pewno typ Lady lub Woman, bardzo duży wybór, proponuję twardość w przedziale 40–60. Co ważne i dotyczy to wszystkich bez wyjątku, nie tylko pań – buty muszą być wygodne już w sklepie podczas mierzenia. Należy w nich pochodzić i pomarudzić. Jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, co do komfortu – takie buty od razu odrzucamy. To co nam się wydaje "do wytrzymania" w sklepie – na stoku stanie się torturą nie do zniesienia. Noga się zmęczy i napuchnie, a lekkie uciskanie zmieni się w straszliwe!!
  • Kije - aluminiowe lub z materiałów kompozytowych. Są dwa razy cieńsze i wspaniale wygodne w użytkowaniu. Długość dobieramy indywidualnie, zależnie od długości nóg, tułowia - zostawmy ten szczegół sklepom.

Kobiety zaawansowane

  • Narty – długość wzrost minus 10 cm. Narty z grupy allround top. Miłe promienie skrętu 10-14 m. Dla pań jeżdżących dobrze mogę zaproponować narty slalomowe, czyli Slalom Race. Zwykle firmy mają 2-3 slalomki w swojej kolekcji. Panie szukają tych najmniej sztywnych – czyli w sumie najtańszych slalomek. Dobieramy wtedy długość wzrost minus 15 cm.


Mężczyźni początkujący

  • Narty - wzrost minus 10 cm, najlepiej typu allround. Promienie skrętu 12 - 16 metrów.

Buty - proszę dobierać rozmiar butów tak, aby były dopasowane z pierwszą grubą skarpetką chroniącą goleń. Twardość pomiędzy 50 - 80.

  • Wiązania - zależnie od wagi narciarza, ale podstawowa skala to 3-10.

Mężczyźni zaawansowani

Inaczej: grupa narciarzy, którzy zjadą z każdej trasy w każdych warunkach.

  • Narty - podobnie jak u Pań mamy tutaj duży wybór, dlatego tej grupie można zaproponować praktycznie wszystko. Polecam modne ostatnio slalomki – to naprawdę świetne i... w gruncie rzeczy uniwersalne narty. Nie wolno tylko przesadzać z długością – szukamy wzrostu minus 10-15 cm. Promień skrętu: 10-14 m.
    Miłośnikom szybkości spodobają się gigantki. Tutaj także nie należy przesadzać z długością – tylko w drugą stronę. Nart naprawdę długich (np. wzrost +20 cm) mogą używać zawodnicy ważący 100 kg, ale nie "normalni" ludzie. Ja mam gigantki +10 cm. Firmy prześcigają się w zaprojektowaniu nart do jazdy w każdych warunkach. Jest to dość trudne zadanie, dlatego szukając takich nart należy zachować czujność.
    Do jazdy poza trasą (w puchu) narta musi posiadać sporą szerokość nawet pod butem – musi unosić się na śniegu. Dla zachowania carvingowego charakteru, potrzebnego na trasie, wymagana jest wtedy stosownie szersza piętka i dziób. Nie powinno nas to przerażać. Narta powinna mieć radius 11-14 metrów, będzie się świetnie skręcać. Długość - maksymalnie równa wzrostowi.
  • Buty - Trzeba wybrać buty wygodne i dobrze dopasowane. Jeśli przymiar pokaże wynik np. 27,0, to taki rozmiar należy kupić. But po jakimś czasie zawsze "rozbije" się w środku i to da nam wystarczający komfort, przy jednoczesnej precyzji sterowania nartami. Twardość dla panów z tej grupy to od ok. 70 do 100. Do sportowej jazdy nawet 110-130.
  • Wiązania - tutaj musimy zastosować wiązania o większym zakresie sił napięcia - czasami nawet do 10 lub 14.
źródło: http://narty.onet.pl/

niedziela, 2 września 2007

Fitness - Zimowy odlot

Chociaż relacje z zawodów sportowych w narciarstwie biegowym wyglądają jak reklamy chusteczek do nosa, poruszanie się na biegówkach to prawdziwy odjazd. Jedziesz?

Estenstadmarka powoli zapełniają się ludźmi, ubranymi w kolorowe kombinezony. Na trasach pojawiają się rodziny z dziećmi, młode kobiety, seniorzy. W plecakach obowiązkowo pomarańcze, mleczna czekolada i termosy z gorącą herbatą, żeby w każdej chwili móc uzupełnić niedobory energii i rozgrzać się. W promieniu kilkunastu kilometrów od miasta na leśnych drogach i bezdrożach łatwiej spotkać narciarza niż popularne w tych okolicach łosie. Amatorskie uprawianie narciarstwa biegowego to dla Skandynawów rodzaj tradycji. Nikt tu nie wyobraża sobie zimy bez przynajmniej paru weekendów, spędzonych na kilku, kilkunastokilometrowych wyprawach po lasach z biegówkami przypiętymi do nóg. Sto lat temu Norwegowie nie mieli innego wyjścia, niż używać nart zimą. Żeby pożyczyć od sąsiada łyżkę cukru, musieli pokonać sporo solidnych zasp. Dziś zbudowali już drogi, mosty i samochody, ale narty czekają na sezon zimowy w każdym domu. Dlaczego? Bo jeżdżenie na biegówkach jest przyjemne i korzystne dla zdrowia.

Niełatwe początki
Narciarstwo biegowe to zajęcie dość wymagające dla początkujących. Trzeba opanować jedną z technik poruszania się, czyli styl klasyczny lub łyżwowy. Pierwsze dni to zwykle wywrotki, próby złapania równowagi na nierównym terenie, mozolne wspinaczki pod niewielkie wzgórza. Nie ma się co oszukiwać - żeby zaprzyjaźnić się z nartami biegowymi, musisz wylać trochę potu. Jeśli to cię nie zrazi, szybko zrozumiesz, że warto. Wystarczy jedna polana, którą odkryjesz jako pierwsza. Tylko twoje ślady na śniegu. Romantyczna wizja, prawda?

Bieganie na nartach to sport ogólnorozwojowy, co oznacza, że podczas jego uprawiania angażujesz wiele partii mięśniowych. Najintensywniej pracują łydki, stopy, uda, pośladki, brzuch, barki, ramiona, mięśnie grzbietu. Kiedy wspinasz się na wzniesienia, tętno rośnie do bardzo wysokiego pułapu, by ustabilizować się podczas łagodnego zjazdu. Zimno sprawia, że spalasz więcej kalorii niż podczas szybkiej jazdy na rowerze latem. Jedziesz, chudniesz, poprawiasz kondycję, wydolność oddechową i krążeniową, a także koordynację ruchową. Uczysz ciało, jak szybko reagować na zmiany podłoża. Narciarstwo biegowe jest sportem o niewielkim ryzyku odniesienia kontuzji. Wyrabiając siłę mięśni, nie obciążasz jednocześnie stawów, a upadki najczęściej nie są groźne.

Na pewno nie uda ci się rozwinąć takiej samej prędkości, jak na nartach zjazdowych, jednak podczas biegu nie brakuje emocji. Kiedy opanujesz technikę jazdy, będziesz miała wrażenie, że narty poruszają się same, nagle w dziwny sposób stałaś się szybsza, lżejsza i bardziej dynamiczna niż piechur.

Tajniki techniki
Podstawowy krok narciarza prawie niczym nie różni się od sposobu poruszania się piechura. Gdy po raz pierwszy założysz narty, nie staraj się naśladować mistrzów, tylko próbuj chodzić, znajdując własny rytm. Spokojnie i powoli powtarzaj sekwencje ruchów, a szybko się okaże, że umiesz jeździć na biegówkach. Nie oczekuj zbyt wiele, nie staraj się rozwijać dużych prędkości. Odpoczywaj, kiedy się zmęczysz, bowiem utrata normalnego oddechu i zmęczenie powodują utratę koordynacji ruchowej, a wtedy bardzo łatwo o upadek. Powolne chodzenie na nartach w pierwszych godzinach nauki pozwoli ci wyrobić nawyki konieczne do biegania.

Jeśli zdecydujesz się na krok klasyczny, przed tobą nauka wykonywania fazy odepchnięcia i ślizgu. Podczas odpychania pochylasz się lekko w kolanach i biodrach, trzymając nogi równolegle do siebie, gwałtownie prostujesz nogę odpychającą do tyłu, a ciężar ciała przenosisz na kończynę wykonującą ślizg. W fazie ślizgu wbijasz pod lekkim kątem kijek w podłoże, pochylasz lekko do przodu i jeeeedziesz przed siebie. Trudno to sobie wyobrazić, siedząc na sofie i czytając gazetę. Żeby poznać tajniki techniki, musisz albo obserwować biegaczy, albo przypiąć narty, poprosić o pomoc instruktora i spróbować.

Jednym z podstawowych błędów początkujących biegaczy i biegaczek jest niewłaściwe używanie kijków. Nie chodzi o to, żeby wbijać jej jak najgłębiej w śnieg i energicznie się odpychać. Podczas biegu powinno się używać niewiele siły, cała sztuka polega na tym, by podobnie jak podczas tańca znaleźć odpowiedni rytm. Odbicie powinno następować w momencie, kiedy kijek pozostaje za tobą.
Niewykluczone, że narciarstwo biegowe okaże się sportem dla ciebie. Jeśli pobliskie tereny to za mało, w sezonie zimowym masz w Polsce do wyboru wiele kilometrów przygotowanych tras. Najbardziej popularne są te w okolicach Sudetów, a także na Mazurach i Suwalszczyźnie. W Jakuszycach niedaleko Szklarskiej Poręby co roku w marcu odbywa się słynny Bieg Piastów. Kto wie, może pewnego dnia zechcesz stanąć na linii startu?

źródło: http://www.boutique.com.pl/tekst_archiwum.php?id=1041

środa, 29 sierpnia 2007

Bieg narciarski

Równy ślad przecina iskrzący słońcem bajkowy krajobraz, a pod deskami skrzypi śnieg. Biegówki, norweski sport narodowy numer jeden, także w 'Europa-Sportregion' jest równie piękny. Wprawdzie nie biega się tutaj, jak w Skandynawii, poprzez rozległe wyżyny, lecz także trasa wokół zamarzniętego jeziora Zeller See swym pięknem nie przegrywa w konkurencji z żadnym krajobrazem na świecie.

Rytmicznymi krokami posuwasz się po śnieżnej trasie. Oprócz 10-kilometrowej rundy wokół jeziora do Twojej dyspozycji jest jeszcze dalszych 200 kilometrów tras biegowych najlepszej jakości o średnim stopniu trudności. Trasy w 'Europa-Sportregion' połączone są bezpośrednio z trasami w Saalachtal i Pinzgau - nie ma żadnych przeszkód, aby ta emocjonująca śnieżna wędrówka na nartach trwała bez końca.

źródło: http://www.europasportregion.info/pl/strona_startowa/organizowane_akcje/bieg_narciarski.html

sobota, 25 sierpnia 2007

Narty turowe

Szersze niż zjazdowe, słabo taliowane (65-70mm pod stopą, 85mm w czubach), krótsze i miększe niż zjazdowe; dlugość: pomiędzy wzrostem a wzrostem + 15cm. Z gładkim spodem, kantami stalowymi i z czubami zadartymi trochę wyżej niż w zjazdowych, żeby nie ryć w głębokim śniegu. Smaruje się tak jak zjazdowe, czyli parafiną na całej długości. Można (i trzeba) mieć do nich foki. Wiązania dają się ustawić na zjazd, z piętą przymocowaną do narty, lub na chodzenie, z pięta wolną. Obowiązkowo powinny mieć bezpieczniki. Buty bardzo solidne, prawie jak do zjazdowych, ale z wibramem do chodzenia i z przełącznikiem, który blokuje cholewkę w pozycji nachylonej (do zjazdu) lub ją zwalnia (do chodzenia). W niektórych rodzajach butów można wybrać, pod jakim kątem cholewka ma zostać zablokowana. Kije albo teleskopowe z regulowaną wysokością (ale muszą mieć zimowe szerokie talerzyki) albo zjazdowe; długie kijki biegowe nie są dobre, bo stale się plączą w jakichś krzakach. Cały ten sprzęt jest specjalnie przeznaczony do wędrówek górskich.

źródło: http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Hiking/Sprzet/narty.html

wtorek, 21 sierpnia 2007

Telemarki

Podobne do śladówek ale jeszcze szersze (60mm pod stopą, tyle samo lub ciut szerzej w czubach), spody ze stalowymi kantami i czasem z rybią łuską. Trochę (niewiele) krótsze niż biegówki. Smaruje się albo tak jak śladówki albo tak jak zjazdowe, czyli parafiną na całej długości. Można do nich dostać foki -- paski plastyku z włosiem nastroszonym do tyłu, podklejane pod nartę; ułatwiają one bardzo istotnie podchodzenie i umożliwiają zsunięcie się do przodu. Wiązania podobne do biegówkowych ale o wiele solidniejsze. Buty na wibramie, żeby można było w nich chodzić, lżejsze niż zwykłe buty górskie do chodzenia i z dostosowaniami do wiązań. Kije jak w biegówkach lub nieco krótsze. Skandynawowie sądzą, że telemarki nadają się do turystyki narciarskiej; moje wątpliwości niżej. Istnieją telemarki bardziej przypominające śladówki, np. węższe niż podałem. Do wędrówek w trudnych warunkach i z worem przydatniejsze są oczywiście te szersze.

źródło: http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Hiking/Sprzet/narty.html

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Narty śladowe

Ciut szersze (co najmniej 45mm szerokości pod stopą, tyle samo lub trochę szerzej w czubach), spody gładkie lub z rybią łuską, bez kantów. Jeśli nie ma rybiej łuski, to należy smarować jak biegówki; jeśli jest, to nie używać smaru na hamowanie. Długość jak w biegówkach lub trochę krótsze. Buty i wiązania podobne jak w biegówkach lub trochę solidniejsze; np. buty mogą być ponad kostkę. Kije jak w biegówkach. Trochę gorsze od biegówek do biegania po przetartym torze, za to lepsze do chodzenia w terenie. Typowe zastosowanie: jednodniowa wyrypa nizinna (lub po pagórkach) z plecaczkiem. W góry nie nadają się z powodu braku kantów i ponieważ są za wąskie, w wyniku czego toną w głębokim kopnym śniegu. Rozróżnienie między biegówkami a śladówkami jest niezbyt ostre, istnieje wiele typów pośrednich.

źródło: http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Hiking/Sprzet/narty.html

niedziela, 19 sierpnia 2007

Biegówki

Bardzo wąskie (nie więcej niż 45mm szerokości pod stopą, tyle samo lub jeszcze mniej w czubach) i z gładkimi spodami. Dlugość: ok. 40cm ponad wzrost; do biegania stylem łyżwowym trochę krótsze. Środkową 1/3 dlugości smaruje się specjalnym smarem na hamowanie (tzw. ,,klajstrem''), żeby można się dobrze odepchnąć na płaskim; resztę narty normalną parafiną taką, jak do zjazdu. Wiązania są bardzo lekkie, umożliwiają swobodne uniesienie pięty w górę. Buty też bardzo lekkie, często półbuty przypominające adidasy. Są dwa systemy mocowania buta do wiązania: albo wiązanie trzyma za wyciągniętą do przodu podeszwę buta z otworami (system tradycyjny), albo za znajdującą sie w bucie poprzeczną do kierunku jazdy małą rurkę czy beleczkę (system nowoczesny, zdecydowanie lepszy). Kije są bardzo wysokie, do ramienia lub ciut wyżej; talerzyki scentrowane do tyłu a szpice zagięte do przodu, żeby kij trzymał w śniegu nawet pod bardzo ostrym kątem, gdy kij jest oparty daleko za narciarzem. Całość służy do biegania po przetartym torze bez plecaka. Można je (z pewnym naciągnięciem) stosować do chodzenia po nizinach, o ile śnieg nie jest zbyt kopny a na garbie nie ma się wora tylko plecaczek. Chociaż w tej funkcji lepsze są śladówki.

źródło: http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Hiking/Sprzet/narty.html

piątek, 17 sierpnia 2007

Narciarskie ABC

Co roku powiększa się grono fanów narciarstwa. Oto ściąga dla tych, którzy jeszcze nie są biegli w narciarskim żargonie i dopiero planują pierwszy wyjazd na alpejskie stoki



Armatki

Chodzi oczywiście o armatki śnieżne. Jeśli ośrodek chwali się, że w razie potrzeby może zaśnieżyć np. 50 czy 70 proc. tras, to dobrze o nim świadczy - możemy założyć, że tak czy owak śnieg będzie. Tyle że, aby armatki spełniły swoją rolę, i tak muszą być ujemne temperatury.

Boazeria

Docinki między narciarzami i snowboardzistami to rzecz normalna. Narciarze nazywają snowboard "parapetem", snowboardziści narty -"boazerią". Dobór owej "boazerii" to cała sztuka. Zamiast zajmować się ubraniem i dopasowaniem koloru nart do koloru kurtki, lepiej zwrócić uwagę na typ nart (gigantowe, allroundowe i in.), ich parametry techniczne (taliowanie, promień skrętu, itp.) i dobrać je stosownie do naszego stylu jazdy. Nie znasz się na tym? Poproś o radę fachowców.

Carving

Jeśli ktoś uczył się jeździć na nartach 20 lat temu, teraz zapewne słyszy, że "tak" już się nie jeździ. Od kilku lat modny jest carving, czyli jazda na krawędziach, z szeroko rozstawionymi nartami, a w bardziej wyczynowej postaci - bez kijków. Niestety, wiele osób myśli, że jak odstawi kijki i będzie jeździć bardzo szybko, siejąc postrach wśród użytkowników stoku, może uznać się za speca od carvingu. W krajach alpejskich łatwiej jest szlifować carvingową formę, bo jest więcej tras lepiej przygotowanych, szerszych i mniej zatłoczonych.

Dojazd

Najlepiej mieszkać na stoku, tak żeby już na progu przypinać narty, a po zamknięciu wyciągów zjeżdżać wprost pod drzwi pensjonatu lub hotelu. To jednak zwykle najdroższa opcja, a poza tym nie zawsze możliwa. W ośrodkach narciarskich Austrii, Francji, Włoch czy Szwajcarii z dojazdem do wyciągów nie ma problemu - można skorzystać ze ski-bussów, które dla posiadaczy ski-passów są zwykle bezpłatne. Oczywiście można też dojeżdżać własnym samochodem, ale czy się opłaca? Paliwo i parking (w Austrii parkingi są na ogół bezpłatne, ale w Szwajcarii trzeba płacić) - kosztują, no i kierowca nie będzie mógł się napić grzańca...

Elegancja

Niestety, w przepychaniu się w kolejkach do wyciągów jesteśmy niechlubnymi mistrzami. Jeśli na kogoś najechaliśmy czy za granicą, czy w kraju, wypada powiedzieć "przepraszam", zapytać, czy nic się nie stało, podać zgubioną nartę czy kijek. Pomoc w pozbieraniu się nie zaszkodzi także wtedy, kiedy to nie my spowodowaliśmy wypadek. Panu wyciągowemu powiedzmy "dzień dobry", a po podaniu orczyka "dziękuję" - to nie zaszkodzi.

FIS

Federation Internationale de Ski (FIS), czyli Międzynarodowa Federacja Narciarska, powstała w 1924 r. podczas I Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix. Wówczas przystąpiło do niej 14 państw, teraz jest ich 101. Do kompetencji Federacji należy m.in. zatwierdzanie tras na zawody. Ambicją wielu narciarzy jest przejechanie się trasą FIS-owską, czyli zawodniczą. W Polsce trasy z homologacją FIS są m.in. w Szczyrku (na Skrzycznem), w Zakopanem (na Nosalu i w rejonie Kasprowego), w Krynicy (na Jaworzynie) czy w Szklarskiej Porębie (na Szrenicy).

http://www.fis-ski.com

Grzaniec

Dzień bez kubka aromatycznego grzanego wina ("Gluh Wein") albo herbatki po góralsku (w Austrii zwanej "myśliwską" - "Jagert Tee") to dla wielu narciarzy dzień stracony. Oczywiście nie należy przesadzać z ilością i nie usprawiedliwiać się, że to tylko na rozgrzewkę. Grzane wino to nieodłączny element tzw. apres ski, czyli kończących narciarski dzień imprez w schroniskach, barach na stoku lub nieopodal dolnych stacji wyciągów. Przy dźwiękach dyskotekowej (w Austrii tradycyjnej tyrolskiej) muzyki międzynarodowe towarzystwo zawiera znajomości, śpiewa i tańczy (buty narciarskie nie przeszkadzają).

Halfpipe

Dosłownie "połówka rury", a chodzi o specjalną rynnę śnieżną, na której można ćwiczyć spektakularne ewolucje. Zazwyczaj to jeden z elementów "snow parku", czyli stoku wydzielonego do mniej lub bardziej akrobatycznych ćwiczeń (są również skocznie, poręcze etc.). Do niedawna na halfpipe`ach szaleli raczej snowboardziści, teraz coraz częściej widać na nich również narciarzy. Nie przeceniajmy swoich umiejętności - trzeba naprawdę bardzo dobrze jeździć, zaś dużo wypadków na halfpipe`ach świadczy o tym, że nie wszyscy to rozumieją.

Instruktorzy

Warto zainwestować w dobrego instruktora. Owszem, wcześniej czy później nauczylibyśmy się zjeżdżać sami, ale stracimy na to więcej czasu, nerwów, no i możemy nabrać złych, trudnych do wykorzenienia nawyków. Wynajmując instruktora za granicą, zapytajmy, czy nie ma polskojęzycznego - coraz częściej na zachodzie Europy zatrudnia się jako instruktorów naszych rodaków.

Jedzenie

Wszędzie zjemy coś na stoku. Jeśli mamy kanapki, uważajmy, bo są miejsca (np. schroniska we Włoszech), gdzie wejście do restauracji z własną konsumpcją jest nie tylko źle widziane, ale zakazane. W takiej sytuacji można posilić się na tarasie lub w bardziej neutralnym miejscu, choć np. w schroniskach szwajcarskich dla amatorów własnego prowiantu są specjalne stoły.

Kaski

We Włoszech wprowadzono obowiązek jeżdżenia w kaskach dla dzieci do lat 14, ale dorosłym też kask nie zaszkodzi. Nawet jeśli doskonale jeździmy, możemy paść ofiarą wypadku spowodowanego przez początkującego narciarza czy szaleńca pędzącego "na krechę". Kask może uchronić od poważnego urazu albo nawet uratować życie.

Lodowiec

W Alpach jest kilka lodowców, na których ustawiono wyciągi. Jeśli zabraknie śniegu w niższych partiach gór, lodowce stanowią gwarancję, że mimo wszystko na nartach pojeździmy. Na wielu z nich szusować możemy nawet latem - najbliższy Polski jest całoroczny teren narciarski na austriackim lodowcu Kitzsteinhorn koło Kaprun.

Muldy

Większość narciarzy za nimi nie przepada, ale są tacy, którzy ich szukają. Z myślą o tych ostatnich w niektórych ośrodkach alpejskich przygotowano specjalne stoki (po niemiecku "buckelpiste"), na których celowo tworzy się muldy właśnie do ćwiczeń.

Nartostrady

Na całym świecie obowiązuje taki sam system oznaczania trudności nartostrad. Kolor czarny - trudny zjazd (można spodziewać się np. stromizny lub niebezpiecznego zwężenia), kolor czerwony - trasa średniotrudna, niebieski - łatwa. Niekiedy pojawia się kolor zielony - szlaki widokowo-rekreacyjne, raczej płaskie, niekiedy z koniecznością podchodzenia. Jeśli nartostrad jest bardzo dużo (są regiony, w których bez zdejmowania nart możemy przejechać np. 100 km) warto mieć mapkę - w każdym dobrym ośrodku dostaniemy ją za darmo kupując ski-passy lub w hotelu.

Off-piste

Przybywa fanów jazdy off-piste, czy (jak kto woli) "free ride`u" - "poza trasami". To propozycja tylko dla bardzo dobrych narciarzy - trzeba umieć jeździć w puchu, w głębokim śniegu, nie bać się skoku i być przygotowanym na najróżniejsze przeszkody, jak korzenie, skały itp. Przydaje się też ogólne obycie z górami - znajomość topografii czy świadomość sytuacji niebezpiecznych (lawiny, na lodowcu szczeliny). Zawsze lepiej zjeżdżać z kimś, a najlepiej ze znającym teren przewodnikiem instruktorem.

Pogoda

W zależności od pogody narciarze podejmują wiele ważnych decyzji, poczynając od tego, jak się ubrać, a kończąc na tym, gdzie pojechać (20 km dalej pogoda może być już inna). W Alpach najbardziej aktualnym wskaźnikiem warunków na stokach są obrazy "na żywo" pokazywane każdego ranka na specjalnych kanałach telewizyjnych (w hotelach nastawionych na narciarzy można je oglądać podczas śniadania). Jak zwykle w górach, trzeba założyć, że pogoda może zmieniać się bardzo szybko, dlatego zawsze warto mieć ze sobą krem z filtrem UV (na lodowcach słońce "łapie" nawet zza chmur), okulary (bez nich można nabawić się "śnieżnej ślepoty"), gogle, nie mówiąc o czapce, rękawicach, etc. Jeśli wieje silny wiatr, lepiej wybrać stoki niższe z trasami prowadzącymi przez las. Na lodowcu, gdzie stoki są nieosłonięte, zawieja sprawi, że jazda przestanie być przyjemnością, a krzesełka i gondolki nie będą działać ze względów bezpieczeństwa.

Rozsądek

Wypadki się zdarzają, ale przynajmniej części z nich można uniknąć, jeżeli nie będziemy się popisywać i przeceniać swoich umiejętności. Pamiętajmy też, że nie jesteśmy na stoku sami. Nie siadajmy na środku nartostrady, tuż za linią spadku sprawiającą, że jadący z góry nas nie widzą (jeden z głównych grzechów snowboardzistów) i nie ignorujmy tabliczki "trasa zamknięta".

Skipassy

Zanim kupimy karnet na wyciągi, sprawdźmy, czy nie przysługuje nam zniżka, np. rodzinna, młodzieżowa, seniorska czy dla dziecka. Czasem lepiej zamiast skipassu (np. na 6 kolejnych dni) wybrać opcję "5 z 6", co oznacza, że z 6 dni wybieramy jeden, kiedy np. idziemy na zakupy, zwiedzamy, odpoczywamy. Jeśli jedziemy gdzieś na dłużej, weźmy swoje zdjęcie - zwykle jest potrzebne do karnetów dłuższych niż 8- lub 10-dniowe.

Trening

Rozstawione na stoku bojki lub tyczki to własność klubu, którego zawodnicy przyjechali w dane miejsce na trening lub zawody - nie wypada urządzać sobie między nimi przejazdów. Jeśli chcemy sprawdzić swoje umiejętności, dowiedzmy się, czy jest w okolicy ogólnodostępny slalom lub tor do mierzenia prędkości. W Austrii i Szwajcarii to WISBI (od pierwszych liter zdania w języku niemieckim: "Jak szybki jestem") - po starcie fotokomórka (zwykle najpierw trzeba wrzucić euro lub franka) zmierzy nam czas przejazdu. A skoro chcemy bawić się w zawodników, weźmy z nich przykład i przed pierwszym zjazdem zróbmy rozgrzewkę mięśni i stawów zmniejszającą ryzyko kontuzji.

Ubezpieczenia

Zwykłe ubezpieczenie turystyczne na ogół nie obejmuje wypadków na nartach. Akcja ratunkowa, transport do szpitala (np. helikopterem), zabiegi, leczenie i być może transport do kraju, to na Zachodzie bardzo wysokie koszty. Przed wyjazdem trzeba sprawdzić warunki ubezpieczenia i wykupić opcję specjalnie dla narciarzy.

Wypożyczanie

Tym, którzy jeżdżą na nartach raz w roku przez kilka dni, bardziej opłaca się wypożyczyć sprzęt na miejscu. Dzięki temu nie mają kłopotu z trzymaniem go w mieszkaniu, nie interesuje ich np. regeneracja ślizgów, nie muszą myśleć o transporcie, a na stoku nie martwią się, że przejechali po kamieniu. Dzięki wypożyczalniom za każdym razem mogą testować najnowsze modele, wybierając te, które im najbardziej odpowiadają.

Zima

Nadchodzi wielkimi krokami - czas szykować się do narciarskiego sezonu. Nie zaszkodzi poćwiczyć, pomyśleć o sprzęcie, no i czekać na upragniony śnieg!

źródło: http://narty.gazeta.pl/narty/1,76028,3019568.html