Co roku powiększa się grono fanów narciarstwa. Oto ściąga dla tych, którzy jeszcze nie są biegli w narciarskim żargonie i dopiero planują pierwszy wyjazd na alpejskie stoki
Armatki
Chodzi oczywiście o armatki śnieżne. Jeśli ośrodek chwali się, że w razie potrzeby może zaśnieżyć np. 50 czy 70 proc. tras, to dobrze o nim świadczy - możemy założyć, że tak czy owak śnieg będzie. Tyle że, aby armatki spełniły swoją rolę, i tak muszą być ujemne temperatury.
Boazeria
Docinki między narciarzami i snowboardzistami to rzecz normalna. Narciarze nazywają snowboard "parapetem", snowboardziści narty -"boazerią". Dobór owej "boazerii" to cała sztuka. Zamiast zajmować się ubraniem i dopasowaniem koloru nart do koloru kurtki, lepiej zwrócić uwagę na typ nart (gigantowe, allroundowe i in.), ich parametry techniczne (taliowanie, promień skrętu, itp.) i dobrać je stosownie do naszego stylu jazdy. Nie znasz się na tym? Poproś o radę fachowców.
Carving
Jeśli ktoś uczył się jeździć na nartach 20 lat temu, teraz zapewne słyszy, że "tak" już się nie jeździ. Od kilku lat modny jest carving, czyli jazda na krawędziach, z szeroko rozstawionymi nartami, a w bardziej wyczynowej postaci - bez kijków. Niestety, wiele osób myśli, że jak odstawi kijki i będzie jeździć bardzo szybko, siejąc postrach wśród użytkowników stoku, może uznać się za speca od carvingu. W krajach alpejskich łatwiej jest szlifować carvingową formę, bo jest więcej tras lepiej przygotowanych, szerszych i mniej zatłoczonych.
Dojazd
Najlepiej mieszkać na stoku, tak żeby już na progu przypinać narty, a po zamknięciu wyciągów zjeżdżać wprost pod drzwi pensjonatu lub hotelu. To jednak zwykle najdroższa opcja, a poza tym nie zawsze możliwa. W ośrodkach narciarskich Austrii, Francji, Włoch czy Szwajcarii z dojazdem do wyciągów nie ma problemu - można skorzystać ze ski-bussów, które dla posiadaczy ski-passów są zwykle bezpłatne. Oczywiście można też dojeżdżać własnym samochodem, ale czy się opłaca? Paliwo i parking (w Austrii parkingi są na ogół bezpłatne, ale w Szwajcarii trzeba płacić) - kosztują, no i kierowca nie będzie mógł się napić grzańca...
Elegancja
Niestety, w przepychaniu się w kolejkach do wyciągów jesteśmy niechlubnymi mistrzami. Jeśli na kogoś najechaliśmy czy za granicą, czy w kraju, wypada powiedzieć "przepraszam", zapytać, czy nic się nie stało, podać zgubioną nartę czy kijek. Pomoc w pozbieraniu się nie zaszkodzi także wtedy, kiedy to nie my spowodowaliśmy wypadek. Panu wyciągowemu powiedzmy "dzień dobry", a po podaniu orczyka "dziękuję" - to nie zaszkodzi.
FIS
Federation Internationale de Ski (FIS), czyli Międzynarodowa Federacja Narciarska, powstała w 1924 r. podczas I Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Chamonix. Wówczas przystąpiło do niej 14 państw, teraz jest ich 101. Do kompetencji Federacji należy m.in. zatwierdzanie tras na zawody. Ambicją wielu narciarzy jest przejechanie się trasą FIS-owską, czyli zawodniczą. W Polsce trasy z homologacją FIS są m.in. w Szczyrku (na Skrzycznem), w Zakopanem (na Nosalu i w rejonie Kasprowego), w Krynicy (na Jaworzynie) czy w Szklarskiej Porębie (na Szrenicy).
http://www.fis-ski.com
Grzaniec
Dzień bez kubka aromatycznego grzanego wina ("Gluh Wein") albo herbatki po góralsku (w Austrii zwanej "myśliwską" - "Jagert Tee") to dla wielu narciarzy dzień stracony. Oczywiście nie należy przesadzać z ilością i nie usprawiedliwiać się, że to tylko na rozgrzewkę. Grzane wino to nieodłączny element tzw. apres ski, czyli kończących narciarski dzień imprez w schroniskach, barach na stoku lub nieopodal dolnych stacji wyciągów. Przy dźwiękach dyskotekowej (w Austrii tradycyjnej tyrolskiej) muzyki międzynarodowe towarzystwo zawiera znajomości, śpiewa i tańczy (buty narciarskie nie przeszkadzają).
Halfpipe
Dosłownie "połówka rury", a chodzi o specjalną rynnę śnieżną, na której można ćwiczyć spektakularne ewolucje. Zazwyczaj to jeden z elementów "snow parku", czyli stoku wydzielonego do mniej lub bardziej akrobatycznych ćwiczeń (są również skocznie, poręcze etc.). Do niedawna na halfpipe`ach szaleli raczej snowboardziści, teraz coraz częściej widać na nich również narciarzy. Nie przeceniajmy swoich umiejętności - trzeba naprawdę bardzo dobrze jeździć, zaś dużo wypadków na halfpipe`ach świadczy o tym, że nie wszyscy to rozumieją.
Instruktorzy
Warto zainwestować w dobrego instruktora. Owszem, wcześniej czy później nauczylibyśmy się zjeżdżać sami, ale stracimy na to więcej czasu, nerwów, no i możemy nabrać złych, trudnych do wykorzenienia nawyków. Wynajmując instruktora za granicą, zapytajmy, czy nie ma polskojęzycznego - coraz częściej na zachodzie Europy zatrudnia się jako instruktorów naszych rodaków.
Jedzenie
Wszędzie zjemy coś na stoku. Jeśli mamy kanapki, uważajmy, bo są miejsca (np. schroniska we Włoszech), gdzie wejście do restauracji z własną konsumpcją jest nie tylko źle widziane, ale zakazane. W takiej sytuacji można posilić się na tarasie lub w bardziej neutralnym miejscu, choć np. w schroniskach szwajcarskich dla amatorów własnego prowiantu są specjalne stoły.
Kaski
We Włoszech wprowadzono obowiązek jeżdżenia w kaskach dla dzieci do lat 14, ale dorosłym też kask nie zaszkodzi. Nawet jeśli doskonale jeździmy, możemy paść ofiarą wypadku spowodowanego przez początkującego narciarza czy szaleńca pędzącego "na krechę". Kask może uchronić od poważnego urazu albo nawet uratować życie.
Lodowiec
W Alpach jest kilka lodowców, na których ustawiono wyciągi. Jeśli zabraknie śniegu w niższych partiach gór, lodowce stanowią gwarancję, że mimo wszystko na nartach pojeździmy. Na wielu z nich szusować możemy nawet latem - najbliższy Polski jest całoroczny teren narciarski na austriackim lodowcu Kitzsteinhorn koło Kaprun.
Muldy
Większość narciarzy za nimi nie przepada, ale są tacy, którzy ich szukają. Z myślą o tych ostatnich w niektórych ośrodkach alpejskich przygotowano specjalne stoki (po niemiecku "buckelpiste"), na których celowo tworzy się muldy właśnie do ćwiczeń.
Nartostrady
Na całym świecie obowiązuje taki sam system oznaczania trudności nartostrad. Kolor czarny - trudny zjazd (można spodziewać się np. stromizny lub niebezpiecznego zwężenia), kolor czerwony - trasa średniotrudna, niebieski - łatwa. Niekiedy pojawia się kolor zielony - szlaki widokowo-rekreacyjne, raczej płaskie, niekiedy z koniecznością podchodzenia. Jeśli nartostrad jest bardzo dużo (są regiony, w których bez zdejmowania nart możemy przejechać np. 100 km) warto mieć mapkę - w każdym dobrym ośrodku dostaniemy ją za darmo kupując ski-passy lub w hotelu.
Off-piste
Przybywa fanów jazdy off-piste, czy (jak kto woli) "free ride`u" - "poza trasami". To propozycja tylko dla bardzo dobrych narciarzy - trzeba umieć jeździć w puchu, w głębokim śniegu, nie bać się skoku i być przygotowanym na najróżniejsze przeszkody, jak korzenie, skały itp. Przydaje się też ogólne obycie z górami - znajomość topografii czy świadomość sytuacji niebezpiecznych (lawiny, na lodowcu szczeliny). Zawsze lepiej zjeżdżać z kimś, a najlepiej ze znającym teren przewodnikiem instruktorem.
Pogoda
W zależności od pogody narciarze podejmują wiele ważnych decyzji, poczynając od tego, jak się ubrać, a kończąc na tym, gdzie pojechać (20 km dalej pogoda może być już inna). W Alpach najbardziej aktualnym wskaźnikiem warunków na stokach są obrazy "na żywo" pokazywane każdego ranka na specjalnych kanałach telewizyjnych (w hotelach nastawionych na narciarzy można je oglądać podczas śniadania). Jak zwykle w górach, trzeba założyć, że pogoda może zmieniać się bardzo szybko, dlatego zawsze warto mieć ze sobą krem z filtrem UV (na lodowcach słońce "łapie" nawet zza chmur), okulary (bez nich można nabawić się "śnieżnej ślepoty"), gogle, nie mówiąc o czapce, rękawicach, etc. Jeśli wieje silny wiatr, lepiej wybrać stoki niższe z trasami prowadzącymi przez las. Na lodowcu, gdzie stoki są nieosłonięte, zawieja sprawi, że jazda przestanie być przyjemnością, a krzesełka i gondolki nie będą działać ze względów bezpieczeństwa.
Rozsądek
Wypadki się zdarzają, ale przynajmniej części z nich można uniknąć, jeżeli nie będziemy się popisywać i przeceniać swoich umiejętności. Pamiętajmy też, że nie jesteśmy na stoku sami. Nie siadajmy na środku nartostrady, tuż za linią spadku sprawiającą, że jadący z góry nas nie widzą (jeden z głównych grzechów snowboardzistów) i nie ignorujmy tabliczki "trasa zamknięta".
Skipassy
Zanim kupimy karnet na wyciągi, sprawdźmy, czy nie przysługuje nam zniżka, np. rodzinna, młodzieżowa, seniorska czy dla dziecka. Czasem lepiej zamiast skipassu (np. na 6 kolejnych dni) wybrać opcję "5 z 6", co oznacza, że z 6 dni wybieramy jeden, kiedy np. idziemy na zakupy, zwiedzamy, odpoczywamy. Jeśli jedziemy gdzieś na dłużej, weźmy swoje zdjęcie - zwykle jest potrzebne do karnetów dłuższych niż 8- lub 10-dniowe.
Trening
Rozstawione na stoku bojki lub tyczki to własność klubu, którego zawodnicy przyjechali w dane miejsce na trening lub zawody - nie wypada urządzać sobie między nimi przejazdów. Jeśli chcemy sprawdzić swoje umiejętności, dowiedzmy się, czy jest w okolicy ogólnodostępny slalom lub tor do mierzenia prędkości. W Austrii i Szwajcarii to WISBI (od pierwszych liter zdania w języku niemieckim: "Jak szybki jestem") - po starcie fotokomórka (zwykle najpierw trzeba wrzucić euro lub franka) zmierzy nam czas przejazdu. A skoro chcemy bawić się w zawodników, weźmy z nich przykład i przed pierwszym zjazdem zróbmy rozgrzewkę mięśni i stawów zmniejszającą ryzyko kontuzji.
Wszędzie zjemy coś na stoku. Jeśli mamy kanapki, uważajmy, bo są miejsca (np. schroniska we Włoszech), gdzie wejście do restauracji z własną konsumpcją jest nie tylko źle widziane, ale zakazane. W takiej sytuacji można posilić się na tarasie lub w bardziej neutralnym miejscu, choć np. w schroniskach szwajcarskich dla amatorów własnego prowiantu są specjalne stoły.
Kaski
We Włoszech wprowadzono obowiązek jeżdżenia w kaskach dla dzieci do lat 14, ale dorosłym też kask nie zaszkodzi. Nawet jeśli doskonale jeździmy, możemy paść ofiarą wypadku spowodowanego przez początkującego narciarza czy szaleńca pędzącego "na krechę". Kask może uchronić od poważnego urazu albo nawet uratować życie.
Lodowiec
W Alpach jest kilka lodowców, na których ustawiono wyciągi. Jeśli zabraknie śniegu w niższych partiach gór, lodowce stanowią gwarancję, że mimo wszystko na nartach pojeździmy. Na wielu z nich szusować możemy nawet latem - najbliższy Polski jest całoroczny teren narciarski na austriackim lodowcu Kitzsteinhorn koło Kaprun.
Muldy
Większość narciarzy za nimi nie przepada, ale są tacy, którzy ich szukają. Z myślą o tych ostatnich w niektórych ośrodkach alpejskich przygotowano specjalne stoki (po niemiecku "buckelpiste"), na których celowo tworzy się muldy właśnie do ćwiczeń.
Nartostrady
Na całym świecie obowiązuje taki sam system oznaczania trudności nartostrad. Kolor czarny - trudny zjazd (można spodziewać się np. stromizny lub niebezpiecznego zwężenia), kolor czerwony - trasa średniotrudna, niebieski - łatwa. Niekiedy pojawia się kolor zielony - szlaki widokowo-rekreacyjne, raczej płaskie, niekiedy z koniecznością podchodzenia. Jeśli nartostrad jest bardzo dużo (są regiony, w których bez zdejmowania nart możemy przejechać np. 100 km) warto mieć mapkę - w każdym dobrym ośrodku dostaniemy ją za darmo kupując ski-passy lub w hotelu.
Off-piste
Przybywa fanów jazdy off-piste, czy (jak kto woli) "free ride`u" - "poza trasami". To propozycja tylko dla bardzo dobrych narciarzy - trzeba umieć jeździć w puchu, w głębokim śniegu, nie bać się skoku i być przygotowanym na najróżniejsze przeszkody, jak korzenie, skały itp. Przydaje się też ogólne obycie z górami - znajomość topografii czy świadomość sytuacji niebezpiecznych (lawiny, na lodowcu szczeliny). Zawsze lepiej zjeżdżać z kimś, a najlepiej ze znającym teren przewodnikiem instruktorem.
Pogoda
W zależności od pogody narciarze podejmują wiele ważnych decyzji, poczynając od tego, jak się ubrać, a kończąc na tym, gdzie pojechać (20 km dalej pogoda może być już inna). W Alpach najbardziej aktualnym wskaźnikiem warunków na stokach są obrazy "na żywo" pokazywane każdego ranka na specjalnych kanałach telewizyjnych (w hotelach nastawionych na narciarzy można je oglądać podczas śniadania). Jak zwykle w górach, trzeba założyć, że pogoda może zmieniać się bardzo szybko, dlatego zawsze warto mieć ze sobą krem z filtrem UV (na lodowcach słońce "łapie" nawet zza chmur), okulary (bez nich można nabawić się "śnieżnej ślepoty"), gogle, nie mówiąc o czapce, rękawicach, etc. Jeśli wieje silny wiatr, lepiej wybrać stoki niższe z trasami prowadzącymi przez las. Na lodowcu, gdzie stoki są nieosłonięte, zawieja sprawi, że jazda przestanie być przyjemnością, a krzesełka i gondolki nie będą działać ze względów bezpieczeństwa.
Rozsądek
Wypadki się zdarzają, ale przynajmniej części z nich można uniknąć, jeżeli nie będziemy się popisywać i przeceniać swoich umiejętności. Pamiętajmy też, że nie jesteśmy na stoku sami. Nie siadajmy na środku nartostrady, tuż za linią spadku sprawiającą, że jadący z góry nas nie widzą (jeden z głównych grzechów snowboardzistów) i nie ignorujmy tabliczki "trasa zamknięta".
Skipassy
Zanim kupimy karnet na wyciągi, sprawdźmy, czy nie przysługuje nam zniżka, np. rodzinna, młodzieżowa, seniorska czy dla dziecka. Czasem lepiej zamiast skipassu (np. na 6 kolejnych dni) wybrać opcję "5 z 6", co oznacza, że z 6 dni wybieramy jeden, kiedy np. idziemy na zakupy, zwiedzamy, odpoczywamy. Jeśli jedziemy gdzieś na dłużej, weźmy swoje zdjęcie - zwykle jest potrzebne do karnetów dłuższych niż 8- lub 10-dniowe.
Trening
Rozstawione na stoku bojki lub tyczki to własność klubu, którego zawodnicy przyjechali w dane miejsce na trening lub zawody - nie wypada urządzać sobie między nimi przejazdów. Jeśli chcemy sprawdzić swoje umiejętności, dowiedzmy się, czy jest w okolicy ogólnodostępny slalom lub tor do mierzenia prędkości. W Austrii i Szwajcarii to WISBI (od pierwszych liter zdania w języku niemieckim: "Jak szybki jestem") - po starcie fotokomórka (zwykle najpierw trzeba wrzucić euro lub franka) zmierzy nam czas przejazdu. A skoro chcemy bawić się w zawodników, weźmy z nich przykład i przed pierwszym zjazdem zróbmy rozgrzewkę mięśni i stawów zmniejszającą ryzyko kontuzji.
Zwykłe ubezpieczenie turystyczne na ogół nie obejmuje wypadków na nartach. Akcja ratunkowa, transport do szpitala (np. helikopterem), zabiegi, leczenie i być może transport do kraju, to na Zachodzie bardzo wysokie koszty. Przed wyjazdem trzeba sprawdzić warunki ubezpieczenia i wykupić opcję specjalnie dla narciarzy.
Wypożyczanie
Tym, którzy jeżdżą na nartach raz w roku przez kilka dni, bardziej opłaca się wypożyczyć sprzęt na miejscu. Dzięki temu nie mają kłopotu z trzymaniem go w mieszkaniu, nie interesuje ich np. regeneracja ślizgów, nie muszą myśleć o transporcie, a na stoku nie martwią się, że przejechali po kamieniu. Dzięki wypożyczalniom za każdym razem mogą testować najnowsze modele, wybierając te, które im najbardziej odpowiadają.
Zima
Nadchodzi wielkimi krokami - czas szykować się do narciarskiego sezonu. Nie zaszkodzi poćwiczyć, pomyśleć o sprzęcie, no i czekać na upragniony śnieg!
źródło: http://narty.gazeta.pl/narty/1,76028,3019568.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz